Mama miała wypadek drogowy. Samochód do kasacji, ale mama na szczęście cała. Stoimy i czekamy grzecznie aż policjant z radiowozu wypisze stosowne dokumenty. Przyjeżdża laweta, pakuje zdezelowany samochód i chce odjeżdżać. My jednak jeszcze nie możemy z nim jechać, bo policjant nie skończył wypisywać stosownych dokumentów.
- poczekaj- mówię do mamy- zapytam się ile to jeszcze potrwa i zadecydujemy co robić.
Podchodzę do radiowozu i z uśmiechem pukam w szybkę. Ta się otwiera i młody blond człowiek z miną "czego tu babo" spogląda na mnie..
- przepraszam, że przeszkadzam, ale czy mógłby Pan mniej więcej określić ile to wszystko jeszcze potrwa?
- potrwa ile potrwa - mówi niemiłym tonem człowiek zza szyby
Ja jednak nie zamierzam się taką odpowiedzią zadowolić i pytam dalej..
- ale tak mniej więcej -15 minut czy dwie godziny? Mama jest zdenerwowana, chciałabym wiedzieć, jaki plan działania mam obrać..
- mówiłem już że potrwa ile potrwa!
Nie wytrzymuję
- a może tak trochę więcej kultury by się przydało?
Facet zareagował natychmiast. Wyprostował swe plecy uniósł głowę w służbowej czapce i syknął
- kultury mnie pani zamierza uczyć?!
Nie zamierzam. Mimo młodego wieku, jest już chyba za późno.
A potem wielkie halo że mają opinie jaką mają
OdpowiedzUsuńTaką mamy władzunię. A jak trzeba pogonić przestępców, to ostatni. Zdrówka dla mamy, miała dużo szczęścia.
OdpowiedzUsuńWszędzie trafiają się gbury, niestety. Mnie np. dziwią ludzie, którzy na sympatyczne "dzień dobry" pani w kasie w markecie odpowiadają... milczeniem. Albo patrzeniem w drugą stronę. Nie chce im się, czy może słowa ich bolą?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :-)
Perspektywa ciężkich siatek ich dobija ;)
UsuńCiężkich siatek i chyba jeszcze "cięższych" myśli... Ego lubi zajmować umysł bezproduktywnym myśleniem. Wówczas nawet zwykłego "dzień dobry" możemy nie usłyszeć.
OdpowiedzUsuń